Rozmowa z Ewą Gorgoń 0
Rozmowa z Ewą Gorgoń

Do rozmowy zaprosiliśmy dziś Ewę Gorgoń - joginkę, która niedawno otworzyła swoje studio jogi w Piekarach Śląskich. Z Ewą współpracujemy już jakiś czas. Dziś chcieliśmy też przedstawić ją Wam jako świetną nauczycielkę jogi oraz pełną energii i pomysłów kobietę. Rozmawiamy o nauczaniu jogi, o zmianach i trudnych decyzjach w życiu, o tym czego uczy joga i medytacja i jak zacząć praktykować. Zachęcamy Was do lektury :)

 

Jesteś nauczycielką, prowadzisz zajęcia ale i swoje własne studio jogi. Wcześniej jednak pracowałaś w marketingu. Co sprawiło, że odeszłaś z pracy i jak zaczęła się Twoja przygoda związana z jogą? 

 

Zaczęłam uczyć już kilkanaście lat temu. Kiedy zaczynałam swoją pracę w agencji reklamowej, to równolegle już prowadziłam zajęcia jogi. To było po około 3 latach mojej praktyki własnej. Dostałam propozycję od mojej pierwszej nauczycielki jogi, żeby poprowadzić grupę początkującą. Zaczynałam  od prowadzenia zajęć raz w tygodniu przez mniej więcej rok czasu. Tak zdobyłam swoje pierwsze doświadczenie jako nauczyciel. Jednak w tamtym czasie wydawało mi się, że nie jest to zawód, który może być moją pracą docelową. 

Z wykształcenia jestem geografem i psychologiem biznesu. Większość swojego życia zawodowego spędziłam pracując w marketingu i z czasem chyba po prostu się wypaliłam. Pomimo dobrych zarobków, zauważyłam, że nie sprawia mi już to radości. Dodatkowo czułam, że nie pasuję do otoczenia w pracy i na przestrzeni lat zmieniły się też moje wartości. Byłam zmęczona, bo przez pewien czas miałam dwie prace na raz - po pracy na etacie biegłam prowadzić zajęcia jogi. Wtedy poczułam, że już czas na pracę, która będzie mi dawała satysfakcję i będzie zgodna z tym co na co dzień jest dla mnie ważne. Pewnego dnia przyszłam do domu i powiedziałam mojemu mężowi, że rzucam marketing i że już czas na zmiany. 

 

Jak Twój mąż na to zareagował?

 

Jego reakcja była… No po prostu, nie spodziewał się takiej decyzji z mojej strony. Zapytał się tylko czy jestem tego pewna. Odpowiedziałam, że tak, a na drugi dzień się zwolniłam.

 

Gwałtowna zmiana, co? Często tak podejmujesz decyzje?

 

Tak, to była nagła decyzja, ale ja tak już mam w życiu, że dojrzewam do jakiś decyzji i zawsze je podejmuje. Nawet te trudne. Wszystkie zmiany, które podejmowałam dotychczas były finalnie dla mnie dobre. Nawet pomimo tego, że musiałam chwilę poczekać aż wszystko się poukłada po zwolnieniu się z pracy. Co prawda miałam już wtedy na oku miejsce na studio jogi, które chciałam wynająć. Myślałam też, że to będzie płynne przejście. Wiesz… zwolnię się, będę miała okres wypowiedzenia, w którym wyremontuję studio i zacznę nową pracę. Jednak tak się nie stało, bo miejsce zostało wynajęte komuś innemu, a ja zostałam z niczym. To była porządna lekcja w moim życiu. Nie ułatwiał tego fakt, że już wtedy szalała pandemia. Jednak nie poddałam się i nadal uczyłam w miejscach, w których byłam nauczycielem do tej pory. To był też moment w którym założyłam swoją stronę na FacebookuInstagramie. Początkowo było to studio jogi online, bo nie miałam miejsca stacjonarnego. Dopiero po kilku miesiącach, powstało studio w Piekarach Śląskich, które działa obecnie.

 

studio-Ewa-Lily-`Yogi-Piekary-Śląskie

 

Kiedy pojawił się w Twojej głowie pomysł aby zająć się w życiu zawodowym tylko nauczaniem jogi? Podczas pierwszych lekcji prowadzonych przez Ciebie, a może już wcześniej o tym marzyłaś?

 

To wykiełkowało we mnie zdecydowanie później. Przy pierwszym kontakcie nauczycielskim nie czułam się do końca gotowa żeby to robić na pełen etat. Po prostu w to nie wierzyłam, ale jednocześnie prowadzenie zajęć bardzo mi się podobało. Nie czułam żadnego stresu i nie było we mnie nieśmiałości. Dzielenie się wiedzą jest dla mnie czymś bardzo naturalnym, a jogi uczy się właśnie na zasadzie przekazu. Ponieważ brałam udział w wielu warsztatach jogowych, medytacji czy pracy z oddechem, to czułam się zobligowana aby to dalej przekazywać. Ale tak naprawdę dopiero kilka lat temu zaczęło to kiełkować we mnie mocniej. Zdałam sobie sprawę, że najdłużej w życiu zajmuję się jogą. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest to, czym powinnam się zajmować. Przecież już to kiedyś robiłam. Dawało mi to też fun. Przypomniałam sobie też, że jako dziecko zawsze mówiłam, że będę nauczycielem… ale geografii.

 

To tak niekoniecznie jogowo, co?

 

No niby nie, ale wiesz… jogini mają dużo z Ziemią wspólnego i dbają o naturę :)

Joga była w moim życiu już od tylu lat. Pomyślałam, że może to jest ten moment żeby się tym zacząć dzielić. Kiedy zaczęłam ponownie uczyć i weszłam na salę, to wróciły wspomnienia pierwszych lekcji, które prowadziłam. Poczułam, że to jest to, że ja po prostu tym oddycham. To wszystko było tak naturalne dla mnie, nawet po tych wszystkich latach. Oczywiście lekki stres był, ale wyłącznie motywujący. 

Jednocześnie w mojej pracy marketingowej działo się dużo rzeczy, które mi się nie podobały. W tamtym momencie czułam też, że mam stabilizację życiową i pewne rzeczy już zrealizowałam. Częściowo przyszło to też z moim wiekiem i dojrzałością. Okazuje się, że jak coś naprawdę kochasz, robisz to z serducha i wierzysz, to ludzie czują tą energię od ciebie i to wszystko nie ma prawa się nie udać. Oczywiście wymaga to też dużej ilości wysiłku i zaangażowania, bo takie rzeczy same się nie zrobią. Pracy poza zajęciami jest też bardzo dużo. Jednak już po roku widzę że to naprawdę pięknie rozkwita, a zainteresowanie jest duże.

 

Jak oceniasz prowadzenie zajęć jogi online, a pracę z człowiekiem w studiu? Czy są “za i przeciw” dla obu z nich?

 

Jedna i druga forma ma swoje plusy i minusy. Na pewno zajęcia na żywo dają więcej możliwości jeśli chodzi o wszelkie korekty. Uważam też, że jeśli ktoś jest początkujący to dobrze by odbył pierwsze zajęcia w szkole jogi z nauczycielem, który zwróci uwagę na podstawowe zasady w jodze. Jeśli jednak ktoś jest już osobą praktykującą od dłuższego czasu, to zajęcia online mogą być tak samo dobre. Po za tym dla mnie ważne są też kwestie energetyczne. Na zajęciach online nauczyciel musi pokazać jeszcze więcej niż na tych stacjonarnych, ponieważ nie ma grupy, z którą osoba mogłaby się porównać i wtedy jako nauczyciel ćwiczysz praktycznie cały czas przez 1,5 godziny… To jest dla nauczyciela ogromny wysiłek, ponieważ w trakcie musisz też mówić i nie oddychasz w prawidłowy sposób. Zmęczenie jest więc inne, ale jest też pewien plus. Po zajęciach wyłączasz kamerę i już Cię nie ma, więc możesz szybko zacząć ładować swoje akumulatory. Z kolei prowadząc zajęcia stacjonarne, jesteś w studio 30 minut przed rozpoczęciem, na sali ćwicząc i potem znów po zajęciach. Dajesz swoją energię ludziom non stop. Ja to bardzo lubię, a nawet kocham, ale po całym tygodniu jestem też tym zmęczona i muszę szukać tej swojej równowagi, aby uzupełniać energię, którą oddałam na macie i poza nią. 

 

Jaka forma jest dla Ciebie jako nauczyciela atrakcyjniejsza?

 

Wolę zajęcia na żywo, bo od razu dostaję też feedback od ludzi, widząc ich na sali, widząc ich reakcje. Z drugiej strony to co podoba mi się w zajęciach online, to to, że można dotrzeć do naprawdę szerokiego grona odbiorców. Miałam ogromną radość prowadzając jogę online, kiedy widziałam, że kamerki włączają się z różnych miejsc na świecie. Podsumowując, jedna i druga forma zajęć jest dla mnie satysfakcjonująca i obie są potrzebne.

 

studio-jogi-Ewa-Gorgoń

 

Jeśli chodzi o zainteresowanie jogą - czy myślisz, że pandemia dużo zmieniła? Pojawiają się głosy, że to właśnie z uwagi na lockdowny i fakt, że przez ostatnie 2 lata siedzieliśmy zamknięci w domu, tak dużo osób zaczęło praktykować jogę. Też masz takie poczucie, że joga stała się modna?

 

Tak. Według mnie joga jest trochę takim dzieckiem pandemii. Wcześniej ludzie myśleli, że nie jest ona dla wszystkich. Jednak przez pandemię nastąpiło takie zainteresowanie samym sobą. Ludzie zostali zamknięci w domach i chcąc nie chcąc ich uwaga została skierowana do ich wnętrza. Poszukiwali też aktywności, którą mogliby wykonywać w mieszkaniu. Jogę łatwo jest praktykować w domu, bo nie potrzebujemy specjalnego miejsca czy sprzętu. Rozkładasz matę i nawet na małym kawałku podłogi jesteś w stanie zrobić praktykę.

Dodatkowo joga trafiła też do social mediów, czym dotarła do większej rzeszy odbiorców. 

Jeśli ktoś już spróbował i zobaczył, że mu to pomaga, że lepiej się czuje, może lepiej sobie radzić z emocjami czy stresem, to po prostu zaczął praktykować jogę regularnie. Pod tym względem pandemia zrobiła dużo dobrego.

Niestety jest też druga strona medalu, bo pojawiło się bardzo dużo nowych nauczycieli jogi, takich samozwańczych. Czasem mam wrażenie, że wszyscy uczą jogi. Zdarza się, że są to osoby z bardzo małym doświadczeniem, które zrobiły kurs online czy były na kilku zajęciach. Tego się trochę obawiam. Zresztą nie tylko mnie to martwi, bo rozmawiając z osobami, które podobnie jak ja są już dłużej na tej ścieżce, dowiaduję się, że też mają takie obserwacje.

Pamiętajmy, żeby sprawdzać z kim się ćwiczy i jakie doświadczenie ma ta osoba. Joga to jednak jest praca nie tylko z ciałem ale i umysłem. Nieraz pojawia się element pracy z emocjami. Oczywiście nauczyciel jogi nigdy nie będzie terapeutą, jednak musi być przygotowany do pracy z drugim człowiekiem. Aby uczyć jogi musimy posiadać sporo wiedzy z zakresu anatomii, fizjologii, trochę psychologi czy pracy z drugim człowiekiem. Bezpieczeństwo uczniów jest tutaj najważniejsze. Bycie nauczycielem jogi jest piękne, rozwijające, ale to też nie jest zawód dla każdego.

 

Praktykujesz już sporo lat. Jakie zmiany zauważyłaś w sobie przez ten czas? Na pewno świadomość swojego ciała i to co możesz z nim zrobić. Może coś więcej?

 

Jak zaczynałam to myślałam, że joga to praca tylko i wyłącznie z ciałem. Chciałam być wtedy super rozciągnięta, silna i wykonywać trudne pozycje. Na początku praktykowałam też wyłącznie mocniejsze style jogi np. ashtangę, bo to dawało widoczny progres. Z perspektywy czasu zrozumiałam, że takie podejście było bardzo niedojrzale. Ciało jest tylko elementem w jodze. 

Dopiero z czasem zauważyłam, że joga to taka głębsza praca ze sobą, która przynosi inne korzyści. Przede wszystkim stałam się bardziej spokojna i poukładana.  Łatwiej mi zorganizować sobie czas w domu czy w pracy. Mam też w sobie więcej cierpliwości i lepiej mi się śpi. Myślę, że joga uczy nas panowania nad swoimi emocjami, reagowania w bardziej świadomy sposób.

Na przestrzeni lat rozwinęła się u mnie też kwestia duchowa, choć na początku tego w ogóle nie czułam. Zaczynając przygodę z jogą jeszcze wtedy nie medytowałem, bo nie za bardzo widziałam potrzebę “siedzenia bez sensu w bezruchu”. Dopiero po pewnym czasie zobaczyłam jak bardzo mi się to spodobało i zrozumiałam jak to dobrze ustawia pewne rzeczy w głowie. Obecnie znacznie ważniejsze jest dla mnie żeby znaleźć 15 czy 20 minut wieczorem i usiąść, pooddychać i wyciszyć się. Zajrzeć do siebie, pomyśleć jak się dziś czuję, jaki mam nastrój czy czego potrzebuję. Żeby dać sobie taką przestrzeń na bycie ze sobą. Dzięki temu widzę jak ja cała się zmieniam. Myślę, że każdy z nas się bardzo zmienia. Może rozwój jest lepszym słowem. Rozwój jest zmianą. Chcę się zmieniać i odkrywać siebie. Widzę, że coraz bardziej lubię być ze sobą i nie potrzebuję już tak dużo ludzi wokół siebie.

Joga daje też poczucie większej świadomości i tego co tak naprawdę powinno być dla ludzi ważne. Nie musimy się otaczać zbędnymi przedmiotami, a powinniśmy skupić się na sobie, na tym kim jesteśmy i relacjach wokół nas. Więcej być, niż mieć.

 

Szczerze powiedziałaś, że początki z medytacją nie były dla Ciebie proste. Postrzegałaś ją jako bezczynne i bezmyślne siedzenie. Myślę, że wiele osób może podobnie myśleć. Jakie więc masz rady dla tych, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z medytacją, ale nie do końca wiedzą jak?

 

Przede wszystkim nie bać się spróbować. Jeżeli czegoś nie znamy, niezależnie co to jest, to nie dowiemy się dopóki nie spróbujemy. Na początek dobrze jest znaleźć kogoś, kto prowadzi medytację (czyli tzw. medytację prowadzoną). Obecnie jest tego sporo w sieci. Sama również prowadzę tego rodzaju medytacje -  na moim Instagramie można znaleźć ponad 20 medytacji prowadzonych. Nie ma się czego bać, bo to nie jest nic strasznego. Usiądź i zobacz że bezruch też może być ciekawy, nawet jeśli początek może być trudny. Szczególnie jeśli jesteś osobą, która lubi działać, być w ciągłym ruchu i ma dużo energii w sobie. Na start można zacząć nawet od 5 minut i stopniowo sobie wydłużać czas spędzony na medytacji. 

Z pomocą przychodzą też aplikacje z timerami, gdzie czas jest nam odmierzany np. gongiem misy. Często te aplikacje są darmowe. Dobrze jest też ustalić dokładny moment w ciągu dnia, który byłby naszym czasem na medytacje. I robić to codziennie. Najlepiej się medytuje rano albo wieczorem. Niektórzy lubią medytować w południe, ale zdaję sobie sprawę, że większość z nas nie ma takiej możliwości. Tak naprawdę każdy czas jest dobry i po pewnym czasie na pewno zobaczymy u siebie efekty. Medytując rano, wchodzimy w nowy dzień ze spokojną głową i sercem, jesteśmy łagodniejsi. Wieczorem z kolei bardziej trawimy to co się zadziało w ciągu dnia. Pozwala nam to oczyścić głowę i uspokoić myśli, co przynosi lepszy sen. Myślę, że medytacji powinien spróbować każdy, kto czuje się przebodźcowany, ma w sobie dużo złości, niezrozumienia czy innych trudnych emocji. To jest coś co możemy dać sobie sami. 

 

Mam nadzieję, że nasi czytelnicy skorzystają z Twoich rad :) 

Czy poza joga uprawiasz jeszcze jakiś sport? Jak najbardziej lubisz spędzać czas wolny?

 

Obecnie nie ćwiczę regularnie niczego poza jogą. Z prostego względu - ilość godzin na macie, którą spędzam w ciągu tygodnia, jest tak duża, że nie mam siły na nic innego. Mam często zmęczone ciało, ponieważ nie zawsze mam czas na odpowiednio długą regenerację. Będąc nauczycielem jogi i prowadząc zajęcia w takiej ilości godzin, to prawie jak uprawianie sportu wyczynowego (choć wiele osób sobie nie zdaje z tego sprawy). Kiedy policzę ile godzin byłam na macie w ciągu tygodnia, to jedyne o czym marzę to odpocząć. 

Generalnie zawsze byłam sportową dziewczyną. Kiedyś trenowałam pływanie. Jak mam możliwość to lubię chodzić na basen, a latem nad jezioro czy morze. Jestem takim wodnym ludkiem. Poza tym lubię jeździć na rowerze. Wszystko to robię tylko rekreacyjnie i głównie na wakacjach. Odkąd joga to moja główna praca, to bardzo unikam ryzykownych sportów, jak np. wakeboard czy snowboard.  Jeśli chodzi o czas wolny, to uwielbiam spokojne spacery po okolicznych lasach, łąkach i polach. Kocham też podróże, szczególnie wyjazdy w ciepłe miejsca, bo lubię się wygrzać na kamieniu jak jaszczurka :) Co prawda kiedyś (przed pandemią) częściej podróżowaliśmy, ale mam nadzieję, że już niebawem wrócimy do regularniejszych wyjazdów. Po za tym swój czas wolny spędzam na kanapie z kotem i z kubkiem kakao. No i ciepła kąpiel! No dobra… gorąca! Ot, nic specjalnego! :)

 

Dziękujemy za rozmowę :)

 

SOBA-rozmowa-z-Ewą-Gorgoń

 

Jeśli jesteście z okolic Katowic i Piekar Śląskich, to w imieniu Ewy zachęcamy Was do odwiedzin jej studia. Można poćwiczyć i porozmawiać. Przy okazji śmiało możecie przetestować nasze wałki z łuską gryki, które są na wyposażeniu studia.

W sklepiku w studiu znajdziecie też kilka naszych produktów. Wpadniecie? :) Podajemy adres:

 

Ewa Lily Yoga Studio

Bytomska 162

41-940 Piekary Śląskie

 

SOBA-produkty-z-naturalnym-wypełnieniem

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl